Jak wolontariat zmienił moje życie i może zmienić Twoje

Zbliżą się do końca piąty rok, od kiedy zostałem wolontariuszem Fundacji „Dom w Łodzi”. Z tej okazji chciałem napisać kilka słów od siebie. Czym jest dla mnie wolontariat i jaką rolę odgrywa w moim życiu? Mam nadzieję, że tekst ten będzie dla kogoś inspiracją do podjęcia tej niesamowicie ciekawej i ekscytującej drogi życiowej. Bo wolontariat zmienia życie. Na lepsze.

Wolontariat w Fundacji Dom w Łodzi

Jak to się u mnie zaczęło?

Myśl o zostaniu wolontariuszem i pracy z dziećmi kiełkowała we mnie od czasów licealnych. Miałem jednak zbyt mało odwagi i pewności siebie, aby podjąć jakiekolwiek kroki w tym kierunku. Kiedy mieszkałem w Bochni, to w pewnym momencie, koleżanka wspomniała mi o domu dziecka. Wtedy jeszcze potrzebowałem czasu i odwagi, żeby podjąć ten ważny krok i zaangażowanie się w jakąkolwiek długotrwałą inicjatywę.

Potem kiedy wyjechałem do Łodzi, nabierałem pewności siebie i dojrzewałem do tej decyzji. W okolicach października 2014 roku podjąłem konkretną próbę zaangażowania się w wolontariat w Fundacji „Dom w Łodzi”. Fundację znalazłem przypadkowo – podczas przeglądania projektów budżetu obywatelskiego.

Sam moment decyzji o zgłoszeniu się do fundacji był kluczowy. To jest tak, że na pewnym etapie swojego życia, dochodzisz do wniosku, że oprócz codziennej gonitwy za pieniędzmi, lepszym życiem, lepszą pozycją społeczną, pracą, potrzebujesz czegoś jeszcze. Potrzebujesz dać coś od siebie. Całkowicie bezinteresownie. Ja właśnie na takim etapie byłem mniej więcej 5 lat temu. Czułem, że jeśli nie zaangażuję się w bliską mojemu sercu inicjatywę, to stracę pewną część siebie, która jest mi bardzo bliska, a także... Wrażliwość i empatię.

Kto może zostać wolontariuszem?

Wydaje mi się, że każdy, kto dysponuje odrobiną wolnego czasu lub możliwością jego wygospodarowania oraz chęcią na poświęcenia tego czasu innym, jest idealnym kandydatem na wolontariusza. Rodzajów wolontariatu jest wiele. Możesz pracować z dziećmi, z osobami wykluczonymi, możesz pomagać przy różnych akcjach. Może to być coś, co jest zgodne z Twoją pracą zawodową lub zgoła przeciwne. Jeśli lubisz zwierzęta, to schroniska i przeróżne fundacje również przyjmą cię z otwartymi rękami. Możesz być wolontariuszem nie wychodząc z domu, prowadząc przeróżne inicjatywy przez internet. Opcji jest tyle, że każdy znajdzie coś dla siebie.

Jeśli jesteś osobą, której tak jak mi, w głowie przemyka od czasu do czasu myśl o pomocy innym – weź rower, samochód, cokolwiek, udaj się w jakieś spokojne miejsce, przemyśl sprawę i... działaj! Ważne jest, abyś jako przyszły wolontariusz/wolontariuszka, był świadomy, w jakim kierunku chcesz działać i że naprawdę chcesz się zaangażować. Ważne, abyś uświadomił sobie, co jest Twoją mocną stroną, w czym możesz się Twoim zdaniem przydać. W każdej fundacji, organizacji czy stowarzyszeniu, jest osoba odpowiedzialna za koordynację wolontariatu. Jeśli przyjdziesz do niej i powiesz, jakie są Twoje mocne strony i co potrafisz, bez problemu będziesz mógł się realizować w obszarze, w którym czujesz się swobodnie.

Jako wskazówkę czy też inspirację, ujawnię Wam list, który napisałem do fundacji w 2014 roku (pisownia oryginalna). ;) Forma sprzed pięciu lat wydaje mi się dość zabawna, ale mimo upływu czasu, takie „badanie gruntu” było sensowne. Dzięki temu mailowi, koordynatorka miała już jako takie pojęcie, z jakim „wynalazkiem” miała do czynienia i mogliśmy zacząć rozmawiać o konkretach.

Nazywam się Karol Orzeł, mam 30 lat. Przyjechałem do Łodzi ok 6 lat temu. Zawsze w miarę możliwości angażowałem się w pomoc najmłodszym w ramach Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, kilka razy byłem na wyjazdach gdzie udzielałem się jako opiekun i zawsze wielką radość i satysfakcje sprawiała mi praca dla innych osób, szczególnie dla dzieciaków które tej pomocy często potrzebują najbardziej. Jak przyjechałem do Łodzi na studia i postanowiłem pozostać tutaj na stałe to ta forma aktywności społecznej trochę upadła w moim życiu. Wprawdzie nadal angażowałem się w szereg różnych inicjatyw, śpiewam od ponad 6 lat w chórze The Gospel Time, ale zawsze czegoś mi brakowało… Dlatego jak dowiedziałem się o Waszej fundacji, odwiedziłem Waszą stronę, zobaczyłem że jest opcja wolontariatu, to jakoś tknęła mnie myśl, że może i ja się przydam.... Nie potrzebuję żadnych zaświadczeń o wolontariacie ani czegoś takiego.. Chciałbym po prostu w miarę możliwości pomóc. Opiszę poniżej czym się zajmuję, co robię, a Państwo jeśli uznacie że mogę się przydać, to z radością to zrobię :) :) od małego śpiewam, najpierw w chórze chłopięcym, potem w chórkach, zespołach, odrobinę gram na gitarze i umiem trochę tłuc się w bongosy :), teraz regularnie w łódzkim chórze The Gospel Time od przeszło 6 lat:), na tyle ile umiem mogę próbować pouczyć dzieciaki trochę śpiewu. Jestem samoukiem, więc nuty odpadają, ale śpiewać jako tako potrafie (przynajmniej tak twierdzi dyrygentka :) jestem informatykiem - twórcą stron internetowych. Jako dzieciak budowałem własne strony, programy, małe aplikacje, bawiłem się grafiką. Składałem komputery i tysiące razy je naprawiałem, ustawiałem itd itp.. Mogę pomóc prowadzić Wam stronę czy też facebooka, mogę pouczyć dzieciaki obsługi komputera, nauczyć tworzyć proste strony internetowe czy cokolwiek tego typu :) mogę pomóc w organizacji eventów, zawsze jak robiliśmy jakieś wydarzenia to wszędzie było mnie pełno, lubię jak się coś dzieje :) Sam nieraz organizowałem jakieś imprezy, wyjścia itd itp… uwielbiam jazdę na rowerze i spacery, chętnie pomogę Wam jeśli będziecie organizowali jakieś wyjazdy itd itp.. Jeśli chodzi o jakieś nagłe sprawy to również może mógłbym się przydać bo forma mojej pracy jest dość luźna. Od ponad 10 lat pracuję jako webdeveloper i mam stały kontrakt. Pracuję z domu więc jestem dość elastyczny jeśli chodzi o grafik spotkań i pomoc. Oczywiście nie będę mógł pomagać codziennie ale np. 1-2 razy w tygodniu, może częściej się uda czasami, po kilka godzin jestem jak najbardziej w stanie wygospodarować.

Niezły wstęp do rozmów, nie sądzicie? :)

Co może dać Ci wolontariat?

Wolontariat to nie tylko dawanie siebie innym. To również szereg doświadczeń i korzyści z których często nie zdajemy sobie sprawy.

Będziesz świadkiem cudów

Podczas mojej kariery wolontariackiej przeżyłem mnóstwo momentów, które do końca życia pozostaną w mojej pamięci. Te najpiękniejsze momenty to na pewno adopcje lub odejścia do rodzin zastępczych.

Jako wolontariusz w domu dziecka, poświęcam czas podopiecznym fundacji „Dom w Łodzi” kilka godzin w tygodniu. Czasami może mi się wydawać, że w gąszczu codziennych spraw i obowiązków to dużo. Dla dziecka jest to ważny epizod, ale cały czas jest to mało. Widzisz, że mimo Twoich wysiłków, tytanicznej pracy pracowników fundacji, dziecko cały czas potrzebuje kontaktu z dorosłym. Dlatego, jeśli już dochodzi do adopcji czy też odejścia do rodziny zastępczej, to zawsze jest to kolejny, najpiękniejszy dzień w moim życiu, kolejny cud. Bo nie ma nic piękniejszego niż pragnienie stworzenia dla tych małych, poszkodowanych dzieciaków domu. To jest coś absolutnie najpiękniejszego. Darzę wielkim podziwem i szacunkiem wszystkie osoby, które Bóg postawił na mojej drodze, a które zdecydowały się na ten krok. Jesteście wzorem.

Drugim cudem, którego doświadczyłem w fundacji, to niesamowita walka dzieciaków z przeciwnościami losu. Nasi podopieczni nie mieli łatwo. Często ich przeszłość mogłaby być scenariuszem dobrego thrillera, ale równie często jest to po prostu pustka, szpitalne ściany i ogłuszająca samotność, kiedy dziecko zostaje porzucone przez rodziców. Wydaje się, że wtedy tym bardziej ciężko się podnieść i walczyć np. ze swoją niepełnosprawnością. Nic bardziej mylnego. Wszystkich przypadków nie jestem w stanie wymienić. Najpiękniejsze, których byłem świadkiem, to definitywnie Edzia, pokonująca swoją niepełnosprawność jeżdżąc na rowerze:

Niezniszczalna Julia, która niedawno znalazła wspaniałą rodzinę. :) Jula przeszła szereg rehabilitacji, operacji, a mimo to, wciąż ma najbardziej cięte poczucie humoru na tej planecie i niesamowitą siłę woli. Niedawno pozbyła się rurki tracheotomijnej, która towarzyszyła jej przez większość życia. Śmiało pokonuje kolejne bariery. Jestem jej wielkim fanem. Uwielbiam jej dokuczać, a ona nie jest mi dłużna!

Kolejna superwoman to Julka, która oszałamiająco tańczy na wózku:

Julka jest niesamowicie mądra i bystra. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że bystrzejsza ode mnie. Podczas każdej mojej rozmowy z nią, wiele się uczę albo uświadamiam sobie jak mało umiem – szczególnie, gdy odrabiamy razem lekcje.

I... wiele, wiele innych przykładów małych lub większych cudów którego świadkami są pracownicy i wolontariusze fundacji.

Razem lepiej

Oprócz wzruszeń wolontariat daje niesamowitą możliwość pracy zespołowej. Samemu można zrobić bardzo dużo, ale w grupie jeszcze więcej. Bardzo cenię sobie współpracę z drugą wolontariuszką, Agnieszką, dzięki której byliśmy w stanie poruszyć niemal cały świat, aby pomóc jednej z naszych podopiecznych. Podczas ponad rocznej współpracy udało nam się skontaktować z czołowymi lekarzami w USA i na świecie, zaaranżować spotkania i nawiązać ciekawe kontakty. Nie udałoby mi się to, gdybym działał sam. Takie cuda możliwe są tylko dzięki pracy zespołowej. Za co Agnieszka Tobie ponownie bardzo dziękuję! :)

Ten wolontariatowy atut, praca wspólna, daje świetne możliwości wymiany poglądów, poznania różnorodnych ludzi i jest bodźcem do rozwoju i nawiązywania ciekawych znajomości. Wolontariat byłby niczym, gdyby nie ludzie, którzy potrafią razem się dogadać i zrobić coś pięknego.

Reasumując, myliłby się ten, kto twierdzi, że wolontariat to tylko bezinteresowna praca. To również szereg doświadczeń i przeżyć, które korzystnie odbiją się na całym naszym życiu; od prywatnego, po zawodowe.

Wolontariat pracowniczy

Osobną działką w wolontariacie jest tzw. wolontariat pracowniczy. Firmy raz na jakiś czas odwiedzają dane instytucje i pomagają w bieżących sprawach lub specjalnych akcjach. Nasza firma Devlom jest mała. W zasadzie pracujemy we dwójkę. Pracuje ze mną Mateusz i pomaga nam w zleceniach jego żona Agnieszka. Dwa lata temu postanowiliśmy, że w czasie pracy wyskoczymy kwestować do pobliskiej Manufaktury na rzecz świetlicy środowiskowej przy ul. Solnej 15 w Łodzi. Kwesty są organizowane w okresie Bożonarodzeniowym. Taka akcja raz w roku to nie jest dużo. Jednak, kiedy rozmawiałem z Mateuszem, to stwierdził, że bardzo ceni sobie takie inicjatywy i uważa że to świetny pomysł. Jeśli macie firmy czy też pracujecie na etacie – pomyślcie o takiej formie wolontariatu. To integruje zespół, a przy okazji – można zrobić wiele dobrego!

Ojcostwo a wolontariat

Temat rodzicielstwa wolontariatu to w zasadzie temat na osobny wątek, dlatego teraz będzie krótko i zwięźle. Czasami przychodzi taki czas w życiu każdego człowieka, że na świecie pojawia się nowa mała istotka. U mnie, ponad rok temu, pojawiła się wspaniała, niesamowita córeczka. Pytanie, które bardzo często dostawałem po narodzinach to: Co z wolontariatem? Czy dalej będziesz się udzielał?. Kwestia, o tyle ważna, że zwłaszcza na samym początku, dziecko potrzebuje ciągłej uwagi i opieki obojga rodziców. Mimo wszystko moja odpowiedź zawsze jest taka sama: Da się. Może nie tak jak kiedyś, kilka razy w tygodniu, ale da się. Rada dla tatusiów – ustalcie sobie plan minimum, który starajcie się wykonać.

Dla mnie fundacja „Dom w Łodzi” jest jak rodzina. Czuję, że jestem częścią tej pięknej inicjatywy i szczerze nie wyobrażam sobie, żebym mógł zerwać z nimi kontakt „bo zmieniły się priorytety”. Owszem priorytety się zmieniają, ale o rodzinie się nie zapomina.

Podsumowanie

Pięć lat w fundacji „Dom w Łodzi” to czas, który zmienił moje życie. Nauczył kochać, zahartował, zainspirował i pokazał świat z perspektywy dziecka, dla którego każdy dzień to w walka z samym sobą, z ograniczeniami siedzącymi w głowie. Te pięć lat to czas wspaniałej współpracy z innymi wolontariuszami. To poznanie wielu wspaniałych ludzi, czas wzruszeń, ciężkiej pracy i niesamowitej satysfakcji. Z nadzieją patrzę na kolejną połówkę dekady.

PiS wygrał wybory - mój komentarz

Komentarze