Kilka słów o biciu dzieci

Większość z nas jest zbulwersowana fragmentami książki Tedda Trippa "Pasterz serca dziecka", w której to autor instruuje rodziców jak karać swoje pociechy (jeśli ktoś jakimś cudem nie słyszał to oryginalny post możecie znaleźć tutaj ). Z ciekawości zacząłem przeglądać reakcje po tej publikacji. Wziąłem pod lupę szczególnie profil Mateusza Wicharego, przewodniczącego Rady Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej, redaktora naczelnego "Słowa Prawdy" (wydawnictwa które wydało książkę Pasterz Serca Dziecka). Okazało się, że sporo osób broni publikacji, motywując karanie dziecka biblijnymi zapisami. Biblistą nie jestem, nie będę się tutaj wymądrzać.

Być może, moje rozumowanie jest ograniczone, ale zawsze mi się wydawało, że literalne rozumienie biblii mija się z celem. No ale.. co ja tam wiem. Polecam za to lekturę listu Beth Fenimore skierowanego do Roya Lessina, pastora, autora książki „Spanking: Why, When, How” („Kary fizyczne dla dziecka: dlaczego, kiedy, jak”). Ojciec Beth ilustrował książkę Lessina z 1979 roku, a jej rodzina uczęszczała na nabożeństwa do kościoła, w którym Roy Lessin był pastorem. Jej rodzice cyklicznie zamieniali się wraz z Lessinami opieką nad swoimi dziećmi, w efekcie czego Beth nie raz dostawała lanie od żony Lessina, Charlene, kiedy ta się nią opiekowała. W liście Beth opisuje jak wpłynęło na nią „czułe wychowanie rózgą” Lessinów. Na jej dorastanie i dorosłe życie. Beth doświadczyła długotrwałych psychologicznych, emocjonalnych i fizycznycj krzywd spowodowane biciem dzieci zgodnie ze stylem „Lessina”. List pochodzi ze strony: http://www.shantala.pl/mama/RoyLessin-lanie_dzieci.html

Drogi Roy’u,

Po 19 latach znalazłam w sobie odwagę, aby napisać do Ciebie ten list, deklarujący jak silnie odcisnął się na mnie Twój sposób nauczania i pisania o biciu dzieci. Moim zamiarem, pisząc ten otwarty list, jest podzielenie się z Tobą i innymi faktem, iż bicie dzieci, które tak rekomendujesz, jest szkodliwe. Moi rodzice znają moje zdanie na ten temat. Rozmawiałam z nimi również na temat tego, jak silnie wpłynęły na mnie ich decyzje dotyczące stosowania rekomendowanych przez Ciebie metod wychowawczych. Mam misję. Moją misją jest ostrzec młodych rodziców, którzy starają się wychować szczęśliwe i zdrowe dzieci. Jeśli choć jeden rodzic zaoszczędzi swojemu dziecku bólu, który ja wycierpiałam z rąk moich rodziców wdrażających Twoje metody, mój ból będzie miał znacznie większe znaczenie, niż ma obecnie. Pragnę rozpocząć od przedstawienia Twojego podejścia do bicia dzieci, byśmy oboje używali tego samego języka. W Twojej książce w sposób następujący opisujesz proces i sposób, w jaki rodzice powinni praktykować bicie swoich dzieci.

  • Krok pierwszy – używać właściwego przedmiotu; jeśli do bicia rodzic używa ręki, dziecko może czuć lęk wobec ręki rodzica.

  • Krok drugi – bić starannie.

  • Krok trzeci – znaleźć odpowiednie miejsce, w którym rodzic może dokonać bicia dziecka.

  • Krok czwarty – istotne jest, aby rodzic wytłumaczył dziecku, dlaczego dostanie ono lanie.

  • Krok piąty – ułożyć dziecko we właściwej pozycji (Beth: kiedy moi rodzice i inne dorośli – jak np. twoja żona Char – bili mnie, tradycją było zdejmowanie ubrania dziecka); zalecasz oparcie dziecka o łóżko lub położenie mniejszego dziecka na kolanie rodzica.

  • Krok szósty – uderzyć dziecko w pośladki za pomocą rózgi lub innego przyboru.

  • Krok siódmy – kontynuować bicie do czasu aż dziecko będzie podległe lub zacznie płakać, co sygnalizuje złamanie woli.

  • Krok ósmy – pojednanie. Sugerujesz, by rodzice pokrzepiali dziecko tak długo, jak będzie to koniecznie, i wtedy poprosili, aby przestało płakać. Radzisz, by rodzice dawali lanie dziecku, które przejawia „złą postawę” w formie ciągłego płaczu, trwającego przez zbyt długi czas po dostaniu lania.

Język w twojej książce jest znacznie bardziej „przesłodzony”, niż to co napisałam powyżej. Jednak mój opis ani trochę nie przybliża nas do uczucia, jak to jest dostawać lanie na styl Roya Lessina. Mam zamiar opisać, czym jest bicie Roya Lessina.

Moje pierwsze lanie było, kiedy miałam 6 miesięcy. Moja mama uderzyła mnie za płakanie, po tym jak odkładała mnie do łóżka. Musiała bić mnie wielokrotnie, bym nauczyła się nie płakać, kiedy mnie odkładała. Wiem o tym incydencie, ponieważ moja matka zwykła opowiadać wszystkim nowym mamom o tym, jak młoda byłam, kiedy zaczęła mnie bić. Moje ostatnie lanie miało miejsce, kiedy miałam 13 lat. Bicie metodą Roya Lessina, które pamiętam najdokładniej, miało miejsce w wieku 3-7 lat. W tamtym okresie rzadko zdarzały się dni bez lania. Pragnę podzielić się z tobą, oraz z innymi, czym było otrzymywanie lania zgodnie z założeniami Roya Lessina.

W momencie, w którym dowiadywałam się, że zaraz dostanę lanie na wzór metody Lessina, czułam się fizycznie chora. Ponieważ lanie Roya Lessina jest jak rytuał, męczarnia ta mogła trwać bardzo długo. (Kiedy mówię o rytuale bicia, odnoszę się do kroków, które opisałeś w swojej książce). To było dla mnie trudne przeżycie, ponieważ miałam wtedy dziecięce poczucie czasu. Uczucie strachu narastało, zżerało mnie od środka i trwało we mnie dopóki cały rytuał bicia się nie skończył. Moi rodzice z reguły wysyłali mnie do jednej z sypialni, jak mój własny pokój, i tam czekałam dopóki jedno z rodziców nie przyszło. (Mój ojciec bił mnie najwięcej, więc w moim odczuciu to właśnie ojciec głównie praktykował bicie metodą Roya Lessina). Mój ojciec tłumaczył mi powód , dla którego miałam dostać lanie. To był męczący proces, ponieważ musiałam słuchać wiedząc, co nastąpi za chwilę. Odkąd stawałam w obliczu częstszego bicia (jednego po drugim) zgodnie z metodą Roya Lessina, musiałam być ostrożna, aby nie stracić do ojca szacunku, słuchając jego wywodów. Już wtedy zauważyłam u mnie syndrom nerwowego skurczu jelit i czułam, jak z trwogi skręcają mi się wnętrzności, za każdym razem, gdy mój ojciec mówił. Później prosił mnie bym zdjęła spodnie i majtki. Czułam się ogromnie zakłopotana, ponieważ normalnie mojemu ojcu nie wolno było widzieć mnie nago. (Moja rodzina miała wysokie standardy skromności). Moje poczucie poniżenia i strach wzrastały ogromnie, kiedy kładłam się na łóżku, ojca kolanie lub czymkolwiek innym, co było w pobliżu. Moje intymne miejsca były bezradnie wyeksponowane, podczas gdy mój ojciec kładł mi rękę na plecach. Próba odsunięcia się i bronienia znaczyłaby jedynie, że lanie będzie dłuższe lub po pierwszym dostanę kolejne. Rózga, „wiosło” opisane w „świętej księdze” czy pasek przeszywały brutalnie powietrze zanim uderzyły boleśnie o moje pośladki lub uda. Krzyczałam z bólu i udręki. Nie potrafię przypomnieć sobie momentu, czy myślałam o sprzeciwieniu się, zbuntowaniu czy próbie „ugrania” czegokolwiek. Tak jak radzisz, rodzice powinni być uważani, gdy uderzają swoje dzieci. Ja po prostu próbowałam przetrwać w najlepiej dla mnie znany sposób. Krzyki, bicie i ból ciągnęły się przez niezliczoną ilość czasu. Gdy straszliwy ból się kończył, zaczynałam walkę z moimi emocjami i ciałem. Wiedziałam, że zbyt długi płacz mógł oznaczać, że ojciec rozpocznie rytuał Roy’a Lessina od nowa, aby tylko naprawić moją „złą postawę”.

Moi rodzice nigdy nie byli zmartwieni tym, jakie ślady pozostawiali na moim ciele. Nigdy nie rozmawialiśmy o bolesnych znamionach na moim ciele lub o tym jak raniły ubrania, krzesła, czy jak bardzo bolesna była kąpiel. Wiadomość była prosta : bólu nie było. Podciąganie majtek było straszliwie bolesne, tak samo jak siedzenie na kolanach ojca. Ponieważ była zasada, że „bólu nie było”, musiałam udawać, że moje pośladki i uda nie bolą, chociaż bolały, podczas gdy ojciec obejmował mnie ramionami i „pocieszał”. Nie byłam jednym z tych wyidealizowanych dzieci, które opisujesz w swoich książce, nie widzące różnicy pomiędzy narzędziem bicia a rodzicem. To mój ojciec sprawiał mi ból, nie rózga! To ręce mojego ojca mnie przerażały, i bałam się go, jak żadnego innego człowieka. Jego dotyk odrzucał mnie. Podobnie miałam z matką. (Do dnia dzisiejszego nie potrafię tolerować fizycznego dotyku ze strony obojga moich rodziców. Czuję się fizycznie chora na ich dotyk.) Mój ojciec się modlił, a ja z wysiłkiem mu wtórowałam z obawy przed kolejnym laniem Roy’a Lessina. Po tym jak się modliliśmy, przychodził czas, bym była szczęśliwa, ale w środku miałam zamęt. Łzy groziły, że znów napłyną i spowodują więcej bólu i udręki. Musiałam udawać, że nie jestem smutna, i że nie czuję bólu. To była moja największa lekcja: być szczęśliwą, nie ważne, co czułam w środku. Zajęło mi to kilka lań z rzędu, ale się nauczyłam. To była lekcja, której nauczyłam się na całe życie – być wymuszenie szczęśliwą bez względu na to, co czuło moje ciało.

Jeden z aspektów otrzymywania lania zgodnie z założeniami Roy’a Lessina ma charakter seksualny. Zajęło mi lata, by pozwolić sobie mówić o tym aspekcie. Jako dziecko nie miałam pojęcia, czym był seks. Miałam jedynie to zabawne uczucie, które przychodziło i odchodziło podczas rytuału Roy’a Lessina. Ku mojemu przerażeniu, zrozumiałam, że stymulacja seksualna może się wiązać z bolesnym rytuałem bicia. To połączenie było dla mnie prawdziwym problemem. Ponieważ nie byłam w stanie poradzić sobie z podwójnym przesłaniem miłości i bólu, unikałam rozwijania intymnych relacji z mężczyznami przez bardzo długi okres. Minęły lata zanim znalazłam zdrową seksualność, wolną od wspomnień, jakie miałam z rytuałów bicia metodą Lessina. Walczyłam z tym podwójnym przesłaniem jako dziecko. Czuję ogromne poczucie wstydu, gdy przypomnę sobie jak biłam i znęcałam się nad moimi lalkami, gdy nie było nikogo w pobliżu. Potrzebowałam jakiegoś sposobu na wyrażenie strachu, bólu i seksualnego chaosu, które czułam w środku. Niestety, mój dziecięcy umysł nie był w stanie pojąć znaczenia tego, co robiłam.

Moi rodzice byli twoimi najlepszymi uczniami. Dokładnie przestrzegali twoich ośmiu kroków, okazjonalnie tylko skracając cały rytuał do kilku klapnięć – nie za często jednak. Moje pośladki i uda szczypały jeszcze długo po rytuale bicia. Chodziłam do łazienki i używałam lustra mojej mamy, by spojrzeć, jakie są ślady. Pamiętam, jak widziałam czerwone paski przecinające moje pośladki i uda. Czasami miałam stare rany pod tymi nowymi. Moi rodzice przeprowadzili kilka rytuałów Lessina, kiedy byłam jeszcze małym dzieckiem. Pamiętam, jak nauczycielka w szkole spytała mnie pewnego dnia, dlaczego nie mogę wysiedzieć spokojnie. Nie mogłam powiedzieć jej, że to z powodu śladów na mojej pupie, które straszliwie bolały, gdy siedziałam na małym drewnianym krześle.

Teraz, gdy już ustaliliśmy, czym bicie metodą Roy’a Lessina jest i co znaczy dostać lanie, przejdźmy dalej, do złych postaw. Zacznę od opowiedzenia Ci historii o tym, co znaczyło mieć w pobliżu osobę dorosłą, w tym przypadku twoją żonę, która wytykała mi moją „złą postawę”.

Pewnego razu moi rodzice się wyprowadzali. Miałam 4 lata. Obudziłam się w domu, którego nie mogłam poznać. Spytałam mamę, co się dzieje. Cokolwiek odpowiedziała, nie zrozumiałam. Wysłała moich braci i mnie do twojego domu, gdzie twoja żona Char miała się nami opiekować. Wychodząc z domu zobaczyłam naszą małą papużkę Chirpy, która siedziała w klatce przed domem, blisko jakiś krzaków. Chirpy nie powinna była być na zewnątrz. Ogarnęło mnie okropne uczucie strachu. Byłam przerażona, gdy szłam do samochodu, patrząc na Chirpy gorączkowo ćwierkającą w swoją klatce, tuż obok sterty pudeł. Gdy byliśmy już w twoim domu, w którymś momencie Char położyła nas na drzemkę. Ogarnął mnie strach i zamęt, i zastanawiałam się, czy kiedykolwiek jeszcze zobaczę mój dom. Kiedy w pokoju było cicho, moje emocje wybuchły. Zaczęłam płakać. Char przyszła i powiedziała, żebym przestała, ale nie mogłam. Więc rozpoczęła jeden z twoich rytuałów bicia. Poszłam ponownie na miejsce drzemki. Leżałam tam przez pozostałą część drzemki, nie będąc w stanie spać, bojąc się ruszyć, przepełniona emocjami strachu i lęku tak bardzo, że myślałam, że eksploduję. Ale musiałam sprawić, by Char uwierzyła, że jestem pogodna i posłuszna. By przekonać ją, założyłam „maskę”, i udawałam, że śpię. Musiałam udawać, że czuję coś zupełnie innego, niż w rzeczywistości.

Są dwie kwestie, które chcę poruszyć odnośnie „złych postaw”. Pierwsza, jak możecie zauważyć powyżej, dotyczy faktu, że dorośli nie posiadają „mocy”, która pozwalałby im czytać w umysłach dzieci. Moi rodzice popełniali ten błąd na okrągło. Oni nie byli znacznie lepsi w czytaniu mojego umysły lub odbieraniu tego, jak się czułam, niż twoja żona tamtego dnia, gdy spałam w waszym domu. Jak widzisz, rodzice popełniają błędy. Nie ma na to rady. Ale gdy rodzic używa siły tak pełnej przemocy, jak bicie zgodne z założeniami Roy’a Lessina, błędy mogą być naprawdę szkodliwe, szczególnie gdy rytuał bicia dotyczy złamania woli dziecka – lub jakiegokolwiek elementu dziecięcej psychiki!

Druga kwestia związana z „złymi postawami” odnosi się do kwestii, iż opowiadasz rodzicom, że ich dzieci będą szczęśliwe z twoją formą dyscypliny lub nawet, że wolą być bite. Chcę powiedzieć, że nie doświadczyłam tej radości. Stworzyłam z siebie pogodną, posłuszną skorupę. Żyłam w tej skorupie przez 30 lat, wychylając głowę tylko wtedy, gdy czułam się bezpiecznie. Kolejne 7 lat zajęła mi próba pozbycia się tej pogodnej, posłusznej skorupy, do której wracałam za każdym razem, gdy coś przypominało „stare lęki z mojego dzieciństwa”. Nie byłam zadowolona żyjąc w tej skorupie, ciągle udając, że jestem szczęśliwa w sytuacjach, w których tak naprawdę czułam się okropnie. Gdy myślę o przepełnionych szczęściem dzieciach, widzę dzieci, które czują się swobodnie, by wyrażać swoje idee, myśli i emocje. Uważam, że rolą rodzica jest nauczyć dziecko, jak wyrażać własne emocje, a nie uderzać je rózgą dopóki nie przejawi emocji właściwych dla rodzica.

Piszesz o rodzicach dyscyplinujących dzieci za nieposłuszeństwo. Wydaje się to być całkiem proste. Rodzice wprowadzają kilka zasad, a dzieci mają je przestrzegać. Gdy nieposłuszeństwo związane jest z dzieckiem zachowującym się w sposób, jakiego oczekuje rodzic, przestrzeganie tych zasad staje się znacznie trudniejsze. Gdy twoje nauki zakończyły się w okresie dorastania, odkryłam, że złamałam więcej zasad niż mogłam przestrzegać. Ale nie tylko to, jedną z reguł było przestrzeganie ich bez ponownej prośby czy ze strony matki czy ojca. Perfekcja stała się zasadą i była kwestią, w której straszliwie zawiodłam. Nawet w pogodnej i posłusznej skorupie nie czułam się całkowicie bezpieczna. Życiowa lekcja, którą z tego wyniosłam, uświadomiła mi, że nie istnieje nic takiego jak druga szansa. Przełożyłam tą lekcję na realia szkoły i odkryłam, że bałam się próbować. I to nie dlatego, że rodzice mnie nie zachęcali – powód był taki, że gdy zachęta nie skutkowała, co często miało miejsce, rodzice bili mnie za np. pisanie odwrotnie liter, błędy w dyktandzie itp. Ogólnie mówiąc, bili mnie za to, że nie starałam się dość mocno. Nie wspomniałam nawet setki innych kwestii, za które potrafili mnie bić. Nauczyłam się, jak być bezsilnym. Nie tylko stawałam w obliczu mojego własnego wewnętrznego rozczarowania, gdy nie zrobiłam czegoś poprawnie. Przede wszystkim musiałam się skonfrontować z laniem zgodnym z metodą Roy’a Lessina za każdym razem, gdy rodzicom kończyła się cierpliwość do zachęcania mnie. Dorastałam sądząc, że byłam mentalnie upośledzona. Później, gdy dorosłam, dowiedziałam się, że mam dysleksję – przypadłość, której bicie metodą Roy’a Lessina z pewnością nie pomogło.

Przez większość mojego życia martwiłam się, że będę pamiętać wszystkie te złe doświadczenia. Około 11 lat temu zadzwoniłam do Char i poprosiłam, by wysłuchała mnie, gdy przywoływałam jej wspomnienia z bicia metodą Roy’a Lessina. Opisałam jej tak szczegółowo jak potrafiłam o biciu, które znosiłam na okrągło. Char powiedziała mi, że moje wspomnienia były zgodne dokładnie z tym, czego ty i ona uczyliście moich rodziców. Nie mogłam więc się mylić w moich wspomnieniach.

Przeczytałam twoją książkę kilka tygodni temu. Ponownie byłam zaskoczona jak dobrze znam i pamiętam twoje nauki. Po latach dorastania w towarzystwie twojej rodziny i słuchania twoich kazań w Outreach, ta książka przypomniała twoje bolesne nauki i wspomnienia, z którymi tak ciężko było mi żyć. Ponownie chciałam założyć moją pogodną, posłuszną skorupę, ponieważ do chwili obecnej czuję przerażenie, gdy myślę o wszystkich tych laniach i naukach Roy’a Lessina.

Oboje, Char – podczas naszej rozmowy telefonicznej, i ty, w twojej pierwszej książce, mówicie, że bicie dzieci ma wyższy cel – ratowanie duszy. Odnosisz się do Księgi Przypowieści w Starym Testamencie 20:30: „Ciosy, które ranią, oczyszczają ze zła; uderzenia oczyszczają najskrytsze miejsca”. Te „ciosy” pozostawiły okropne rany na moim ciele, sprawiając, że siedzenie było problemem, a kąpiel z mydłem szczypała potwornie, te ciosy zastraszyły mojego ducha.

Poczucie strachu nie jest jedynym następstwem, z którym muszę żyć. 10 lat temu specjalista od spraw żołądkowo-jelitowych zdiagnozował u mnie syndrom nerwowego skurczu jelit, stan, jaki miałam od około 3 roku życia. Z powodu strasznego lęku, który czułam w wyniku bicia metodą Roy’a Lessina, podczas dorastania i gdy byłam już dorosła miałam okropne chroniczne bóle brzucha i biegunkę. 5 lat temu mój psychiatra zdiagnozował u mnie posttraumatyczne zaburzenia napięciowe, zaczęłam więc pracować z moimi głęboko zakorzenionymi lękami dotyczącymi rodziców i bicia metodą Roy’a Lessina. Jakiś czas później inny lekarz zdiagnozował u mnie astmę i kilka alergii w związku z osłabieniem mojego systemu immunologicznego, jako efekt chronicznego niepokoju. Ten sam lekarz powiedział mi, że jestem osobą wysokiego ryzyka jeśli chodzi o zachorowanie na raka okrężnicy z powodu wieloletnich problemów z syndromem nerwowego skurczu jelit jako efektu moich lęków. Roy, te wszystkie problemy wynikają z wdrażania przez moich rodziców twoich nauk dotyczących bicia, których zadaniem miało być naprawianie mnogości popełnianych przez dzieci gaf i ich postaw. Nie potrafię sobie wyobrazić, dlaczego rodzic miałby chcieć takich następstw dla własnego dziecka. Może i wyglądałam na pogodną i grałam kochaną córeczkę w relacjach z moimi rodzicami, jednak w rzeczywistości wewnętrznie byłam emocjonalnie i fizycznie chora. Twoje nauki zmusiły mnie do życia straszliwym kłamstwem – wyglądania na szczęśliwą, gdy w rzeczywistości czułam się zrozpaczona.

Prawie każdego dnia mojego życia obawiam się ludzi. Skoro ludzie, którzy lubili moich rodziców, i przyjaciele rodziny tacy jak ty i Char, mogli mnie tak mocno zranić, co za okropne rzeczy byliby w stanie zrobić mi inni. Powinnam była czuć się bezpiecznie z rodziną i przyjaciółmi, gdy dorastałam. Boję się szczególnie mężczyzn autorytarnych. Czasami z przerażeniem spoglądam na ludzi, których nawet znam i przy których wiem, że mogę czuć się bezpiecznie, tylko dlatego, że powiedzieli coś tonem, który przypomina mi o moich wczesnych latach. Boję się popełniać błędy. Zdecydowałam się nie mieć moich własnych dzieci ponieważ krzyki dziecka skręcają mi wnętrzności.

Pamiętasz te wszystkie kazania w Outreach – twoje, Dona Leetcha, Deana Kernsa i kilku innych osób? Nadal słyszę dzieci krzyczące, gdy ich rodzice bili je przed kościołem podczas niedzielnych porannych mszy. Pamiętam krzyki mojego rodzeństwa. Pamiętam jak jednego piątkowego wieczoru ktoś się modlił, a jakiś ojciec wziął swoje dziecko na zewnątrz, by dać mu lanie. Sąsiedzi zadzwonili po policję. Wstrzymaliśmy mszę i wyszedłeś ze swoją Biblią, by wyjaśnić policjantowi, dlaczego rodzic ma prawo bić własne dziecko. Wszyscy w kościele modliliśmy się , żeby policjant zrozumiał i nie zabrał dziecka.

Jako dorosła kobieta nadal boję się bicia zgodnego z metodą Roy’a Lessina. Czasami budzę się w środku nocy błagając męża, by „nie pozwolił im się do mnie dobrać”.

Rozmawiałam z moim ojcem kilka razy na temat bicia metodą Roy’a Lessina. Prosił mnie o wybaczenie i był przerażony tym, co zrobił. Te rozmowy były i są niesamowicie bolesne dla nas obojga, nadal, gdy ja mam już 37 lat! Wierzę, że mój ojciec sądził, że robi właściwą rzecz. Byłeś przywódcą w kościele, w który wierzył, i byłeś jego przyjacielem. Nasze rodziny utrzymywały stosunki towarzyskie. To nie były jakieś tam nauki, na które przypadkowo trafił i z których starał się wybrać to, co najlepsze.

Mam nadzieję, że poprzez ten list zaczniesz dostrzegać jak twoje własne proste, przesłodzone słowa na temat wychowywania dzieci są w rzeczywistości raniące. Może zastanawiasz się, czy chciałabym się z tobą spotkać i porozmawiać o tym, co naprawdę miałeś na myśli w swojej wczesnej książce. Możliwe, że przyjąłeś strategię łaski i obecnie zalecasz, aby rodzice bili mniej i nie na gołą skórę? Prawda jest jednak taka, że nie chcę wiedzieć. Gdybym potrzebowała uzasadnienia czy argumentów na twoje nauki, mogłabym wykorzystać twoją książkę jako materiał źródłowy.

To, co chciałabym, żebyś zrobił, to ponownie rozpatrzył własne stanowisko biorąc pod uwagę to, jak silnie dotknęły mnie twoje nauki. Czy kochający rodzic naprawdę chciałby wychowywać własne dziecko, by bało się ludzi, by nosiło skorupę pełną udawanej radości i posłuszeństwa, lub by żyło z posttraumatycznymi zaburzeniami napięciowymi i innymi dolegliwościami?

Mam nadzieję, że odpowiedź jaką znajdziesz, jest NIE. Mam nadzieję, że zdasz sobie sprawę, że bicie dziecka z jakiegokolwiek powodu nie jest miłością. Wtedy, mam nadzieję, przyłączysz się do sprawy, by dać koniec cielesnej przemocy w domach. Przyszłam na ten świat jako szczęśliwe i zdrowe dziecko. Z żadnego innego powodu, jak tylko bicie metodą Roy’a Lessina, walczę teraz o moje fizyczne i psychiczne zdrowie.

Proszę, pomóż innym i mi, aby coś takiego nie przydarzyło się żadnym więcej dzieciom. Pomóż zakończyć przemoc cielesną. Pomóż zakończyć znęcanie się nad dziećmi. Jeśli Jezus powiedział: „Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu byłoby lepiej uwiązać kamień młyński u szyi i wrzucić go w morze.” (Mark 9:42), nie potrafię sobie wyobrazić, że Bóg by wybaczył takie zachowanie wśród ludzi, którzy twierdzą, że są kochającymi rodzicami.

Z poważaniem,

Bethany A. Fenimore

Książka "Kary fizyczne dla dziecka: dlaczego, kiedy, jak", nadal jest sprzedawana w USA.

Megan Phelps-Roper i jej świadectwo Szymon Hołownia prezydentem? Mój komentarz

Komentarze