Kościół kobiet

Dzisiaj trochę o równości płci w kościele katolickim (i nie tylko). Właśnie skończyłem czytać "Kościół Kobiet" autorstwa Zuzanna Radzik, katolickiej teolożki. Książka w pewnym sensie porażająca, bo odsłaniająca czarno na białym walkę kobiet o równe prawa i traktowanie w kościele katolickim, często zniechęcenie i brak zrozumienia. Lektura również oskarżająca nas, mężczyzn, bo mało kto (łącznie ze mną) nad tym się zastanawia i cokolwiek z tym robi. Wygodnie nam, wszystko jest przecież OK. Wreszcie jest to drogowskaz i obowiązkowa pozycja dla ojców, matek i wszystkich tych którzy wychowują potencjalnych księży, siostry zakonne oraz wszelkie osoby pracujące w formacji, blisko kościoła czy też uczące religii. Jest sprawą absolutnie bulwersującą że ponad 2000 lat od narodzin Chrystusa, kobiety nadal muszą walczyć np. o to aby ich zdanie liczyło się podczas omawiania spraw związanych z rozrodczością czy planowaniem rodziny. Że np. księża nie chcą ministrantek przy ołtarzu bo ich zdaniem chłopcy będą się wtedy.. mniej starać. Albo, że dopuszczenie kobiet do święceń czy to diakonackich czy kapłańskich spowoduje spadek powołań .. męskich. Ta książka pełna jest absurdów, które dzieją się obok nas. Jest to główny problem chrześcijaństwa. Chyba tylko kościoły ewangelickie (luteranie, kościoły episkopalne, anglikanie, reformowani) mają temat w miarę ogarnięty (oczywiście za wyjątkiem Polski, a jak !). Luteranie ordynują kobiety na księży oraz na najwyższe urzędy w kościele. Zwierzchnikiem kościoła w Szwecji została właśnie kobieta. Reszta denominacji podchodzi niestety do tematu podobnie jak kościół katolicki. Czyli macie do spełnienia w kościele "ważną rolę" ale np. obrządek Wieczerzy Pańskiej może sprawować już tylko facet. Jestem właśnie po lekturze Nowego Testamentu i zastanawiam się jak można dojść do takich wniosków i jakim cudem proces zmiany myślenia trwa u nas tak długo. Skąd strach przed równym traktowaniem i dopuszczeniem kobiet np. do diakonatu. Nie wiem.. Myślę że ja czegoś tutaj nie rozumiem bo sporo moich koleżanek udzielających się np. w parafiach problemu nie widzi albo udaje, że nie widzi.

Niedawno urodziła mi się wspaniała córeczka. Jest najpiękniejszym skarbem jakim mógł nas Bóg obdarzyć. Zawsze chciałem jej powiedzieć. Słuchaj młoda: Wiesz że możesz wszystko, możesz być kim chcesz. Teraz zastanawiam się czy w pewnym sensie jej nie okłamuje. To nam facetom tak się wydaje. Do pełnej równości jeszcze daleka droga. Żeby nie było że prawię morały, to z trudem stwierdzam, że nawet zmiana mojego procesu myślenia, nie odbyła się nagle. Wręcz przeciwnie, moje postępowanie wpisywało się z całą obrzydliwość w nierówności płci jak tylko to było możliwe. Jak mieszkałem z rodzicami to mama i siostry uwijały się wokół nas a my często byliśmy po prostu zbyt próżni i leniwi aby im pomóc. Mój stosunek do kobiet również pozostawiał kiedyś sporo do życzenia. Teraz widzę ile było we mnie złych nawyków i wypaczonego spojrzenia na relacje dotykające płci. Przyznaję również, że wolontariat w Fundacja Dom w Łodzi była dla mnie punktem zwrotnym. Heroizm kobiet tam pracujących, radzenie sobie z sytuacjami w których nierzadko facet by nie dał rady, uzmysłowiły mi jak bardzo myliłem się w swoich ocenach co do roli kobiet. Również moja wspaniała żona, każdego dnia, pokazuje mi jak silne mogą być kobiety i jak dużo muszę jeszcze zmienic w swoim życiu aby być dobrym mężem i ojcem który nauczy córkę żyć odważnie.

Polecam wszystkim książkę Kościół Kobiet. To książka trudna, ale wstrząśnie każdym kto uważa się za chrześcijanina i biernie podchodzi do tego co grupa księży i różnej maści teologów próbuje nam narzucić, nie biorąc pod uwagę zdania płci przeciwnej. Na koniec dedykuję jeszcze wypowiedź z 1996, pani prezydent Irlandii, wtedy jeszcze profesorki prawa, Mary McAleese. Jest to reakcja na wypowiedź papieża Jana Pawła II, że sprawa kapłaństwa kobiet jest zamknięta raz na zawsze:

Gdybym naprawdę uważała, że Chrystus swoim autorytetem wspiera twierdzenie, że kobiety mają być wyłączone z kapłaństwa tylko ze względu na płeć, musiałabym powiedzieć stanowczo, że to Chrystus, w którego boskość nie wierzę, nie uwierzę i nie mogłabym uwierzyć. To, co mówię, jest dla mnie bardzo ważne i nie przychodzi mi łatwo. Taki Chrystus jest zbyt mały dla mojego umysłu, zbyt podły dla mojego serca, by być Chrystusem Ewangelii, w którego wierzę i którego znam, jak sądzę, nie mniej, niż może Go znać papież”

Muszę przyznać że podpisuję się pod powyższym w 100%. Twierdzenie że kobiety nie mogą dostąpić pełni praw kościele tylko dlatego że np. Jezus był facetem (posłuchajcie Szustaka na ten temat, zgroza) albo dlatego że Jezus wybrał mężczyzn na apostołów, jest spojrzeniem na przesłanie Chrystusa w BARDZO ograniczony sposób. Przede mną długa droga aby pokazać mojej córce Neli że może być kim chcę. Mimo wszystko wierzę że mi się uda

Chciałem wstąpić do Młodzieży Wszechpolskiej Konopiami w raka

Komentarze