Nie zamykajmy się na pomaganie drugiemu człowiekowi

Chciałbym opisać swoje odczucia: żal, zażenowanie i chyba niedowierzanie. Tylko tak w skrócie mogę określić to, co czuję, otwierając codziennie Facebooka, czytając komentarze w internecie i przysłuchując się dyskusjom. Na początku chciałem podziękować "Gazecie Wyborczej" oraz innym mediom, w których mimo otaczającej fali hejtu nadal promuje się wartości tak oczywiste, jak zwykła pomoc potrzebującym. To wydaje się takie proste, a jednocześnie tak zaskakująco trudne do zrozumienia przez naszych rodaków.

W tym liście chciałbym opisać swoje odczucia: żal, zażenowanie i chyba niedowierzanie. Tylko tak w skrócie mogę określić to, co czuję, otwierając codziennie Facebooka, czytając komentarze w internecie i przysłuchując się dyskusjom.

Nie jestem osobą, która od małego obracała się w tolerancyjnym środowisku. Wręcz przeciwnie. Pochodzę z Małopolski, gdzie sporo moich znajomych, a nawet rodzina mieli i mają poglądy radykalne i narodowe.

Sam, przyznaję to wprost, kiedyś te poglądy podzielałem. Mimo wszystko moi kochani rodzice od najmłodszych lat wpajali mi miłość do bliźniego i szacunek dla drugiej osoby.

Nie bez znaczenia pozostał również Kościół, który uczył mnie powoli pracy na rzecz potrzebujących. Potem wyjechałem do Łodzi, zacząłem śpiewać w chórze gospel, poznawać nowych ludzi. Były to często osoby o odmiennej orientacji, rasie i przekonaniach. Nauczyłem się ich akceptować i kochać takimi, jakimi są...

Pozbyłem się dziwnych uprzedzeń i obaw. Niedawno zostałem wolontariuszem w domu dziecka. To jeszcze bardziej wyczuliło mnie na pomoc osobom, które jej najbardziej potrzebują.

Czego się naprawdę boimy?

Dlaczego o tym piszę? Głównie dlatego, że w głowie mi się nie mieści, że jesteśmy aż takimi egoistami. Tak, to jest po prostu egoizm. Nauczyliśmy się żyć w świecie, w którym tak naprawdę wszystko mamy. Możemy swobodnie podróżować. Korzystać z dobrodziejstw innych krajów, ich rynku pracy i zaplecza socjalnego. Teraz musimy przyjąć uchodźców i zaczyna się problem wagi państwowej. Czego my się tak naprawdę boimy? Boimy się utraty pozornego spokoju. Jesteśmy zamknięci w swojej małej, szczelnej skorupie, w której jest miejsce tylko dla mnie, ewentualnie moich bliskich i wara obcym od tego.

Chciałbym, aby przez moment każdy przyjrzał się sobie. Jako naród podczas obydwu wojen światowych często potrzebowaliśmy pomocy. Narzekaliśmy, że ta pomoc jest mała lub nie ma jej w ogóle. Ubolewaliśmy nad faktem, że Polska zostaje sama podczas poważnych konfliktów. Teraz dokładnie tego samego oczekują od nas uchodźcy. Oczekują wsparcia, a my im tego wsparcia odmawiamy. Obrzucamy ich przy okazji najgorszymi epitetami, a czasami nawet życzymy im śmierci. W jakim to świetle nas stawia?

Drodzy sceptycy. Nie zamierzam debatować nad waszymi argumentami. Są one czasami tak żałosne, że aż śmieszne. Obawiacie się imigracji ekonomicznej, a co robią miliony Polaków za granicą? Obawiacie się przestępców z maczetami, a kto kilka tygodni temu zabił siekierą małą dziewczynkę? Twierdzicie, że uchodźcy ciągną tylko do Europy? To zainteresujcie się, ilu uchodźców przyjęła np. Turcja czy Jordania. Można tak w nieskończoność. Tworzycie tezy, byle tylko uniknąć tego, co jest oczywiste: zamykania się na pomoc drugiemu człowiekowi.

Uprzedzę kolejne wasze tłumaczenie, drodzy sceptycy: tak, jak będzie możliwość, to przyjmę uchodźcę pod swój dach, mimo że mieszkam tylko w dwóch malutkich pokojach. Tak, nie ma dla mnie różnicy czy to będzie muzułmanin czy chrześcijanin.

Co to za cywilizacja, która się odgradza od potrzebujących murem nienawiści i agresji?

W dyskusjach internetowych często uważamy się za lepszych kulturowo, za tych cywilizowanych. Co to za cywilizacja, która odgradza się od potrzebujących murem nienawiści i agresji?

Na zakończenie chciałbym dodać, że wszyscy kiedyś umrzemy. Od nas zależy, czy będziemy kiedyś w stanie spojrzeć w lustro i szczerze powiedzieć sobie: "Nie odwróciłem się nigdy od bliźniego, zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby być dobrym człowiekiem".

Sporo z nas uważa się za osoby wierzące, tak się szumnie z tym obnosimy i deklarujemy. Może czas poważnie przemyśleć, jaka jest nasza wiara, i zastanowić się nad poniższym cytatem Ewangelii wg św. Mateusza:

"Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie". Wówczas zapytają i ci: "Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?". Wtedy odpowie im: "Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili".

Tekst ukazał się na portalu wyborcza.pl i gazeta.pl: http://wyborcza.pl/1,95891,18714670,nie-zamykajmy-sie-na-pomaganie-drugiemu-czlowiekowi-list.html

Sposób na cholernie szczęśliwe życie

Komentarze