Solidna nauka pokory

.. czyli urlop z jednorocznym dzieckiem :) Miało być perfekcyjnie. Tydzień w rodzinnym domu. Praca o poranku, córeczka bawiąca się w piaskownicy, wieczorne piwko, długie rozmowy. Już na starcie jednak okazało się że będzie jednak nieco inaczej. Zamiast cztero godzinnej podróży do Bochni, była ośmiogodzinna. Okazało się że jeśli na Google Maps jest żółto i czerwono od remontów, korków i wypadków, to szacowany czas przejazdu jest mocno.. niedoszacowany. Lepiej wtedy podziwiać widoki i tłuc się samochodem przez jakieś wioski, niż żółwim tempem poruszać się po autostradzie. Po przyjeździe okazało się że nasze małe cudo źle zniosło podróż, złapało jakiegoś wirusa i pierwszy raz w swoim życiu Nela z domu Orzeł zaliczyła wysoką gorączką. Ku przerażeniu rodziców oczywiście, którzy byli całą sytuacją mocno przerażeni, a nawet porażeni.

Nela wyzdrowiała (hurra !). Jeszcze nie zdążyła się wyspać jak gorączkę dostała jej mama (nie hurra ..). Tata Karol przejął opiekę nad małym bobasem ii… poległ. Nasz mały wulkan energii, z dnia na dzień ma coraz więcej do powiedzenia i coraz bardziej zwariowane pomysły. Przyznaję bez bicia, moje teorie o tym, jak to pięknie jestem w stanie ogarnąć rodzicielstwo, legły dosłownie w gruzach. Nela, mimo że jest niepodważalnie najsłodsza i najukochańsza na świecie, potrafi we mnie obudzić najgorsze demony.

Wieczorne piwko ? Było :) Ale o 22 wszyscy już spali tacy byliśmy wykończeni :)

Pełne dwa dni z bobo to solidny materiał do pracy nad sobą i solidna dawka pokory.

P.S. Nie było piasku w piaskownicy :( P.S. 2 Udało się pojeździć taczką

:D
P.S. 2 Wróciliśmy do Łodzi, na powitanie spalił mi się komputer.

Przebije ktoś moją historię :) ?

Wstyd mi za Kraków Chciałem wstąpić do Młodzieży Wszechpolskiej

Komentarze